Lokalny freelancer czy ogólnopolska firma do stworzenia strony internetowej

Blog 8 min czytania

Pytanie które zadaje sobie nie jeden przedsiębiorca potrzebujący nowej strony internetowej . Z jednej strony wielka firma z reklamami w sieci i ładnym portfolio na stronie głównej, z drugiej ktoś z tego samego miasta, z kim można na żywo się spotkać i porozmawiać o zleceniu wykonania strony. Wybór nie jest oczywisty, bo obie opcje mają swoje plusy. Spróbuję pokazać różnice tak, jak je widać z naszej strony – po latach rozmów z klientami, którzy trafili do nas właśnie po nieudanej współpracy z dużą firmą z innego regionu Polski.

 

Jak naprawdę pracuje duża, ogólnopolska firma od stron internetowych?

Większe agencje, które reklamują się w całym kraju, mają jeden ważny problem: muszą cały czas wydawać duże pieniądze na marketing, żeby utrzymać przepływ nowych klientów. Reklamy w Google, kampanie na Facebooku, sales menedżerowie z prowizjami od podpisanych umów – to wszystko kosztuje i ktoś musi za to zapłacić. Płaci klient, który dostaje stronę.

Z punktu widzenia takiej firmy najważniejsze jest, żeby maszyna sprzedażowa nie zwolniła. Stąd często ciśnienie na podpisanie umowy w pierwszym tygodniu, gotowe pakiety "premium" i "biznes" oraz pakiety dodatkowych usług doklejanych do oferty. Sama strona jest produktem, który ma trafić do działu produkcji, przejść przez kilka rąk i zostać oddana w terminie. Klient na tym etapie staje się jednym z wielu numerów w systemie CRM.

To nie jest zarzut. Tak po prostu działa skala. Gdy firma obsługuje kilkadziesiąt projektów miesięcznie, nikt nie ma czasu siadać z każdym klientem i zastanawiać się, czy układ menu odpowiada specyfice jego branży. Powstają więc szablony, procesy, gotowe scenariusze – wydajne, ale bezosobowe.

Co mają lokalne firmy i freelancerzy, czego nie mają ogólnopolskie agencje?

U nas, w Olsztynie, działa to inaczej. Nie mamy działu sprzedaży, który ma plan miesięczny do wyrobienia. Nie wydajemy fortuny na reklamy w skali całego kraju. Większość klientów, z którymi pracujemy, trafia z polecenia – a polecenie w branży lokalnej to waluta cenniejsza niż jakakolwiek kampania.

To zmienia sposób pracy. Jeżeli ktoś z lokalnego środowiska poleci nas swojemu znajomemu, a my zrobimy stronę byle jak, polecenia się skończą. Spotykamy się z tymi samymi ludźmi na śniadaniach biznesowych, na konferencjach branżowych, na spacerach z dziećmi w parku. Nie da się zniknąć po wystawieniu faktury i udawać, że problemu nie ma.

Lokalna firma żyje z długoletnich relacji. Strona, którą tworzymy dla klienta dziś, to często początek wieloletniej współpracy: drobne poprawki, nowe podstrony, sklep dołożony za rok, dodatkowy moduł rezerwacji, w międzyczasie konsultacja przed nową kampanią. Z tej perspektywy nikt rozsądny nie odda klientowi gorszego produktu, żeby zarobić szybciej dziś.

Spotkanie na żywo zmienia projekt

Brzmi banalnie, ale bardzo trudno docenić wartość zwykłego spotkania, dopóki się go nie ma. Na rozmowie wideo wszystko jest poukładane, slajdy lecą po kolei, klient mówi to, co według niego "powinien powiedzieć agencji od stron". Na żywo, przy kawie w biurze klienta albo u nas, rozmowa schodzi z toru oficjalnego.

I właśnie wtedy padają najważniejsze rzeczy. Że klient wstydzi się tego, jak wyglądają zdjęcia jego firmy na aktualne stronie. Że pracownicy mają opracowany własny sposób przyjmowania zamówień, którego nie da się zobaczyć w żadnym briefie. Że właściciel chce, żeby na stronie było widać jego ojca, który zakładał firmę w latach dziewięćdziesiątych. Tych rzeczy nie wyciągniesz z formularza online.

Bywamy też u klientów osobiście – w warsztacie, restauracji, gabinecie, biurze. Wizyta w firmie daje więcej niż dziesięć rozmów telefonicznych. Człowiek widzi, jak naprawdę wygląda dzień pracy klienta, kto tam jest, czym się zajmuje, jakie mają sprzęty, w jakim świetle pracują. Strona internetowa robiona po takim spotkaniu jest po prostu inna. Bardziej prawdziwa, bardziej konkretna, mniej wzięta z obrazków stockowych.

Zdjęcia i film z drona – coś, czego nie zrobi firma z drugiego końca Polski

Jednym z elementów, który szczególnie dobrze sprawdza się przy lokalnych projektach, jest własna sesja zdjęciowa i wideo. Możemy przyjechać do klienta, nagrać krótki film prezentujący firmę, zrobić serię zdjęć biura, zespołu, produktów, hali produkcyjnej. W razie potrzeby wyciągamy drona i robimy ujęcia z lotu ptaka – obiekt, parking, sąsiedztwo, panorama miejscowości.

Ten materiał wykorzystujemy potem na stronie. Zamiast standardowych zdjęć z banków obrazów, na stronie pojawiają się prawdziwi pracownicy, prawdziwe wnętrza i otoczenie. Klient od pierwszej sekundy widzi, że trafił na stronę konkretnej firmy, a nie kolejnego anonimowego dostawcy z internetu. To podnosi konwersję mocniej niż jakikolwiek zabieg copywriterski.

Firma z Warszawy czy Krakowa też mogłaby teoretycznie taki materiał zorganizować, ale w praktyce kończy się na podzleceniu lokalnemu fotografowi za grube pieniądze albo na wymówce, że "trzeba dosłać własne zdjęcia". My po prostu wsiadamy w samochód, jedziemy 20 minut i robimy swoje.

Cena za stronę – gdzie tak naprawdę uciekają pieniądze?

Często słyszę, że duże firmy są droższe, bo oferują "więcej". Z mojego doświadczenia wygląda to inaczej. Strona o porównywalnym zakresie funkcji potrafi w dużej, ogólnopolskiej agencji kosztować dwa, trzy razy więcej niż u lokalnego wykonawcy. Różnica nie idzie na lepszą jakość kodu czy ładniejszy projekt, tylko na koszty marketingu i kilkupoziomową strukturę firmy.

U lokalnego wykonawcy płacisz za stronę i pracę nad nią. U dużej agencji płacisz za stronę, pracę handlowca, opiekuna projektu, kierownika zespołu, prezesa, biuro w centrum Warszawy i kampanie reklamowe, dzięki którym do tej agencji w ogóle trafiłeś. To uczciwa kalkulacja po ich stronie, ale warto wiedzieć, za co się płaci.

Kiedy duża firma faktycznie ma sens?

Nie chcę pisać tego artykułu jako jednostronnego ataku. Bywają sytuacje, gdy współpraca z dużą agencją jest sensownym wyborem. Międzynarodowa korporacja, która potrzebuje strony w ośmiu językach, integracji z systemem ERP wartym kilkanaście milionów i dedykowanego managera dostępnego o trzeciej w nocy – tutaj lokalny freelancer rzeczywiście może nie być najlepszym wyborem. Skala wymaga skali.

Ale dla zdecydowanej większości firm – warsztatów, sklepów, gabinetów lekarskich, kancelarii, restauracji, niewielkich producentów – lokalny wykonawca wygrywa praktycznie na każdym polu. Niższa cena, większa uważność, bezpośredni kontakt, znajomość lokalnego rynku.

O co warto zapytać przed podpisaniem umowy?

Niezależnie od tego, czy rozmawiasz z lokalnym freelancerem, czy z agencją z drugiego końca kraju, przed podpisaniem zlecenia warto zadać kilka konkretnych pytań:

Kto dokładnie będzie pracował nad moim projektem? W dużych firmach często okazuje się, że osoba, z którą rozmawiałeś na początku, znika po podpisaniu umowy, a stronę robi ktoś, kogo nigdy nie poznasz.

Co dokładnie wchodzi w cenę i co potem będzie kosztować dodatkowo? W dużych agencjach często każda zmiana po oddaniu projektu to osobna faktura.

Ile kosztuje rocznie utrzymanie strony, bo może to nie być kwota 3 cyfrowa za odnowienie domeny i hostingu jak u nas, ale kwota 4 cyfrowa.

Kto będzie się stroną opiekował przez następne lata? Czy zostanę z nią sam, czy mogę liczyć na pomoc, gdy coś przestanie działać po roku?

Podsumowanie z naszej perspektywy

Tworzymy strony internetowe w Olsztynie od kilkunastu lat i w tym czasie widzieliśmy bardzo wiele projektów, które trafiały do nas po nieudanej współpracy z dużą firmą. Klienci najczęściej mówili to samo: na początku wszystko wyglądało super, prezentacja była ładna, sprzedawca przekonujący, a potem zaczęło się zgrzytać. Brak kontaktu, opóźnienia, dopłaty za każdą zmianę, problem z dostępem do plików po zakończeniu współpracy.

Lokalny wykonawca nie zawsze jest tańszy o połowę i nie zawsze zrobi cuda. Ale zwykle zrobi dokładnie to, co trzeba, w sensownej cenie, z możliwością normalnej rozmowy, kiedy coś trzeba zmienić. A do tego jeszcze przyjedzie do firmy, nakręci materiał wideo, zrobi zdjęcia, podpowie, jak ułożyć tekst na stronie głównej, zoptymalizuje stronę aby trafiali na nią klienci. To po prostu inna jakość współpracy.

Jeżeli planujesz nową stronę i zastanawiasz się nad wyborem wykonawcy, warto zacząć od rozmowy z kimś z lokalnego rynku. Sprawdź naszą ofertę tworzenia stron internetowych w Olsztynie – chętnie zaprosimy na rozmowę i kawę do naszego biura przy ul 1 maja 13 w Olsztynie lub przyjedziemy do Ciebie. Bez prezentacji, bez ciśnienia na podpisanie umowy "jeszcze dziś".

Piotr Grono
Autor wpisu

Piotr Grono

Data publikacji 26 maja 2026
Kategoria Blog
Udostępnij

1 komentarz

  1. Magda

    Podzielam Twoje zdanie. Mi też lepiej pracuje się z lokalnymi małymi firmami niż tymi molochami, gdzie nawijają makaron na uszy a jak już złapią klienta to kontakt jest ciężki :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Używany tylko do załadowania avatara Gravatar. Nie będzie widoczny publicznie.


Czytaj dalej

Przeczytaj też

9 marca 2026

Mobile First

Mobile first — dlaczego dziś to standard, a nie dodatek Pamiętam czasy, kiedy "wersja mobilna" oznaczała okrojoną kopię strony desktopowej,…

7 maja 2026

Shoper vs PrestaShop co wybrać?

Pytanie "Shoper czy PrestaShop?" nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Są za to dwie różne logiki prowadzenia sklepu, które prowadzą do…